Fabryka Pizzy
Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto nie jadł w Fabryce. Istniejąca od kilku lat, na ul, Józefa restauracja, była i jest podstawą “zdrowego” żywienia większości barmanów i klientów Kazimierzowskich knajp. Duże porcje, niskie ceny, blisko, wszystko zagwarantowało szybki sukces lokalu.
Bogate menu z pogranicza kuchni włoskiej
i kultowe już bombery i paluchy do sałatek, stały się znakiem rozpoznawczym lokalu. Wielgachne pizze zadowolą każdego łakomczucha a sałatki mogą spokojnie zastąpić główny posiłek.
Jednak w miarę upływu czasu nadmierna popularność Fabryki, zaczęła odbijać się na jakości podawanego tam jedzenia. Niesamowity przemiał ludzi powodował “zatory” w kuchni i na posiłek czasami czekałam dobre pół godziny, jak nie 40 min, co oczywiście, nie wpływało dobrze na moje samopoczucie.
Po remoncie i poszerzeniu lokalu o dużą piwnicę i dodatkowa kuchnię, problemy z długim oczekiwaniem sie skończyły, jednak jakość nie wróciła już do poziomu, jaki była na samym początku. Nie jest źle, powiem, że dajej lubię tam jadać, jednak chyba bardziej z sentymentu.
Jednakowoż polecam każdemu odwiedziny w Fabryce Pizzy, bo można miło spędzić czas i całkiem dobrze zjeść, za nieduże pieniądze.
